Miało być szybko więc już jest. Znowu kolczyki. Jakoś tak ostatnio miałam wenę właśnie na nie. Teraz powoli przełamuję tą kolczykową stagnację bo aktualnie dziergam bransoletke ale na razie ciiiii...... W głowie plany na więcej ale nie wiem czy czas będzie tak przychylny i będzie pomykał trochę wolniej. W planie mam jeszcze woreczki na lawendę - może dzisiaj się uda. Lawendy troszeczkę nasuszyłam w tym roku więc mój ulubiony zapach będzie mi towarzyszył w jesienne i zimowe dni.
Wracając do tematu przewodniego tym razem ubrałam w beżowe ubranko kamienie lapis lazuli :)
Już to pisałam ale się powtórzę - uwielbiam ten kamień....
nie wiem za co ale jakoś mnie do siebie przyciąga :)






































